8. Paul Cézanne, Martwa natura z jabłkami i pomarańczami, 1899 r., sala 35

Słuchaj

Długo zastanawiałam się, jak opowiedzieć Ci o Cézanne’ie. Oczywiście mogłabym rzucić kilkoma hasłami, takimi jak „ojciec wszystkich malarzy”, „prekursor modernizmu”, potem zacytować Picassa, który mówił o Cézanne’ie, że był on jego jedynym mistrzem, a jeszcze później streścić Ci jego biografię.

Problem w tym, że nie specjalnie pomogłoby Ci to w konfrontacji z „Martwą naturą z jabłkami i pomarańczami” albo jakimkolwiek innym obrazem Cézanne’a.

Cytaty to tylko puste słowa, a biografia Cézanne’a wcale nie jest pasjonująca. Artystą został wbrew woli swoich rodziców, którzy byli przekonani, że ich syn nie będzie w stanie się utrzymać z malarstwa i mieli w tym sporo racji, bo Cézanne doczekał się uznania dopiero pod koniec życia i do tego czasu utrzymywał się z majątku ojca. W pewnym momencie, w jego biografii pojawia się też passus, że będąc dojrzałym artystą odrzucił perspektywę linearną i to dlatego jego obrazy przedstawiają rzeczywistość obserwowaną z różnych punktów widzenia.

Czy było to pomocne? Domyślam się, że niespecjalnie. Można to skwitować krótkim „aha” i ruszyć na dalszy spacer po muzeum, zatrzymując się przy bardziej zrozumiałych obrazach.

Wciąż nie wiemy bowiem, czym podyktowana była decyzja o rezygnacji z perspektywy. Dlaczego akurat Cézanne zdecydował się na taki krok? Co sprawiło, że to właśnie jemu przypadła rola proroka kubizmu?

Niełatwo udzielić odpowiedzi na te pytania. Przynajmniej póki nie osadzimy sztuki Cézanne’a w szerszym kontekście. Nie chodzi mi jednak o sztukę współczesną Cézanne’owi. Tym razem szerszym kontekstem będzie dla nas matematyka. Wiem, że matematyka może niektórym źle się kojarzyć, ale wierz mi, że gdy zestawi się ze sobą te dwie dziedziny, sztuka Cézanne’a zyskuje znacznie głębszy sens. Chyba warto więc spróbować? Tym bardziej, że nie będzie to klasyczna matematyka rodem ze szkolnej ławki.

Paul Cezanne, Martwa natura z jabłkami i pomarańczami, 1899 r. / źródło: WikiMedia

Co sztuka ma wspólnego z matematyką?

Wbrew pozorom całkiem sporo. Obydwie te dziedziny w teorii mają to samo zadanie. Ich zadaniem jest opisywać świat, z tym że każda z nich używa do tego innych środków – sztuka obrazu, a matematyka logicznych reguł i wzorów.

Poza tym, sztuka od czasów renesansu opiera się na perspektywie linearnej. Z kolei perspektywa linearna bazuje na dokonaniach geometrii euklidesowej, czyli klasycznej odmianie geometrii, której uczyłeś się w szkole.

Problem w tym, że dziewiętnastowieczna matematyka zakwestionowała geometrię euklidesową jako tą jedyną właściwą. Pojawiły się geometrie hiperboliczne, elipsoidalne, sferyczne. Okazało się, że geometrie można rozważać praktycznie na każdej powierzchni, tylko że wtedy wszystkie geometryczne twierdzenia, chociażby to, że suma kątów w trójkącie wynosi 180 stopni, tracą sens, bo na powierzchni innej niż płaszczyzna nie mają one zastosowania. Jeśli narysujemy trójkąt na globusie, suma jego kątów będzie większa niż 180 stopni.

Sumą kątów w trójkącie narysowanym na sferze nie zawsze wynosi 180. Prawa geometrii euklidesowej sprawdzają się jedynie w mniejszej skali, tuż przy powierzchni sfery.

Na przełomie XIX i XX wieku kwestionowano też inne fundamentalne prawa matematyki i fizyki, chociażby teorie Newtona. Do tego w 1884 roku za sprawą głośnego eseju autorstwa Charlesa Howarda Hintona na scenę odważniej wkracza czwarty wymiar. Hinton pisze, że trójwymiarowy świat, jakiego doświadczamy nie musi być tym jedynym. Zastanawia się nad tym jak wyglądałby w dwóch wymiarach i fantazjuje na temat czwartego wymiaru.

Nie były to niszowe działania dyskutowane wyłącznie na uniwersytetach. Ferment w środowisku matematycznym był wyczuwalny praktycznie wszędzie. Nowe odkrycia były bowiem czymś więcej niż zwykłymi rachunkami. One kwestionowały sposób, w jaki postrzegamy fizyczny świat. Wraz z geometrią euklidesową runęły całe podstawy matematyki. Trzeba było dla niej stworzyć zupełnie nowy fundament albo pogodzić się z tym, że matematyka wcale nie opisuje świata, bo jego poznanie wykracza poza nasze fizyczne możliwości.

Dlaczego Cézanne?

Impresjoniści – choć pod wieloma względami rewolucyjni – nie odwoływali się do tych odkryć i nie kwestionowali perspektywy linearnej. Uprościli jedynie formę malarską i skoncentrowali się człowieku epoki przemian. Dopiero Cézanne zerwał z zasadami klasycznej perspektywy.

Dlaczego akurat Cézanne? Wszyscy impresjoniści mieli przecież równy dostęp do informacji na temat tego co działo się w nauce.

Cézanne od samego początku odstawał od impresjonistów. Co prawda kilkukrotnie wystawiał w ich towarzystwie, ale ani on, ani jego koledzy nie byli z tego powodu zadowoleni. Niektórzy impresjoniści mieli wręcz wątpliwości czy faktycznie powinni wystawiać w towarzystwie Cézanne’a, bo jego prace wydawały im się niewystarczająco profesjonalne.

Cézanne nie zagrzał więc zbyt długo w Paryżu i bardzo szybko wrócił do rodzinnego Aix de Provance. Będzie tam mieszkać do końca życia, raz na jakiś czas pojawiając się w stolicy.

W Aix Cézanne nie musiał zanadto troszczyć się o sprawy materialne. Malarstwo nie przynosiło mu dochodów, ale w związku z tym, że odziedziczył spory majątek po ojcu mógł mu się w pełni poświęcić. Mieszkał i pracował sam, choć miał rodzinę. Żona i syn mieszkali w sąsiedniej miejscowości. Cézanne utrzymywał ich i regularnie odwiedzał, ale mimo to trzymał się od nich na dystans.

Gdy był sam, malował. Jednym z jego ulubionych tematów była martwa natura. Nie wiem, czy kiedykolwiek miałeś okazję malować martwe natury. Mi zawsze wydawało się to okropnie nudne, ale wiedziałam, że jest mi to potrzebne. Chodziło o to, aby nauczyć się modelunku i kompozycji. Potem można było przejść do ciekawszych tematów.

Cézanne traktował martwą naturę zupełnie inaczej. Dla niego nie była to warsztatowa wprawka, lecz rodzaj eksperymentu. Malując, bardzo dokładnie przyglądał się i analizował poszczególne przedmioty. Niezwykle fascynował go na przykład kształt kuli. Frapowało go to, że nie można znaleźć jednego centralnego punktu, z którego kulę powinno się oglądać.

Wieloletnie eksperymenty doprowadziły Cézanne’a do obserwacji, że tradycyjna perspektywa jest ogromnym ograniczeniem dla twórcy. Aby namalować widok w perspektywie linearnej, trzeba sztucznie unieruchomić wzrok w jednym punkcie i dopiero potem przystąpić do malowania. Nasze postrzeganie świata wcale jednak tak nie wygląda. Raz patrzymy na przedmiot z jednej, raz z drugiej strony. Dopiero wtedy możemy sobie stworzyć w głowie jego obraz.

Przyrząd, ułatwiający wykreślenie perspektywy linearnej. Okular pozwala otrzymać oko rysownika w tym samym miejscu, a siatka ułatwia dokładne przeniesienie na płaszczyznę obrazu wszystkich szczegółów / domena publiczna
Podobny przyrząd w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie – przy okularze autorka.

Bogatszy o te obserwacje Cézanne postanowił więc odrzucić perspektywę linearną i dodać do obrazu element, jaki inni twórcy przez lata pomijali – był to czas.

Przedmioty na obrazach Cézanne’a nie bez powodu wydają się być przedstawione w ruchu. Patrząc na „Martwą naturę z jabłkami i pomarańczami”, można odnieść wrażenie, że owoce potoczą się za chwilę na podłogę. Trudno też zawyrokować, na czym są one właściwie ułożone. Z prawej strony widać coś co wygląda na nogę stołu, ale potem draperia pnie się ku górze, jakby podstawą dla niej była kanapa lub fotel. Do tego plany wydają się niezwykle płaskie – to również jest efekt rozmyślań Cézanne’a nad perspektywą. Skoro nie zatrzymujemy wzroku w jednym punkcie, dalsze plany raz wydają się nam bliższe, raz dalsze. Można je więc złączyć w ramach jednej płaszczyzny.

Cézanne oczywiście nie był uczonym, ani nie aspirował do bycia naukowcem. Po prostu eksperymentował z formą dzieła sztuki, dochodząc przy okazji do wielu ciekawych obserwacji.

Co pchnęło go do tych rozważań? Najpewniej wspomniana na samym początku matematyka. Cézanne z pewnością się nią interesował, choć trudno ustalić która teoria wywarła na niego największy wpływ. Był zdania, że każde dzieło sztuki można sprowadzić do trzech figur geometrycznych: kuli, stożka i walca. Co ciekawe napisał to w liście do przyjaciela w 1904 roku, czyli dokładnie w tym samym czasie, kiedy słynny francuski matematyk Henri Poincare sformalizował naukę zwaną topologią i sformułował hipotezę, która mówi, że każdy trójwymiarowy obiekt bez nacięć i dziur jest tożsamy z kulą. Nie mam pojęcia czy te dwie teorie są w jakikolwiek sposób ze sobą powiązane, ale trudno nie dostrzec między nimi podobieństwa.

Henri Poincare / źródło grafiki: Science Photo Library

Rewolucja w sztuce i nauce

Henri Poincare będzie dla nas ważny z jeszcze jednego powodu. Nie tylko sformalizował topologię, ale także stworzył podwaliny dla szczególnej teorii względności, którą Albert Einstein ogłosił światu w 1905 roku.

Dlaczego powinno to nas interesować? Zostawmy samo twierdzenie, o tym, że światło w próżni zawsze porusza się z tą samą prędkością, i zastanówmy się, jakie płyną z niego lekcje. Poincare sugerował, a Einstein udowodnił, że czas, ruch i przestrzeń to wartości względne, bo obserwowane z różnych punktów widzenia mogą być różnie opisywane. Einstein dodatkowo postulował, że nie powinniśmy traktować czasu i przestrzeni, jako dwóch osobnych bytów, ale jako jedność. Traktował czas jako równorzędny czwarty wymiar, bo, jego teoria pokazała, że bardzo szybki ruch może spowalniać bieg czasu.

Cézanne, nie znając oczywiście teorii Einsteina, intuicyjnie doszedł do nieco zbliżonych obserwacji. Nie mogąc pogodzić się z tym, że klasyczna sztuka zatrzymuje obrazowaną scenę w czasie, zaczął łączyć w płaszczyźnie jednego obrazu różne punkty widzenia. Wprowadził do malarstwa czas – jako czwarty wymiar, podobnie jak Einstein wprowadził czasowy czwarty wymiar do fizyki.

Może wydawać Ci się to dziwne, bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że artysta najpierw styka się z jakąś teorią, a dopiero potem ilustruje ją w swoich dziełach. W przypadku Cézanne’a jest jednak inaczej. Jego martwe natury są raczej wyrazem wielkiego fermentu, jaki ogarnął naukę na przełomie wieków. Efektem ubocznym teorii głoszonych przez matematyków takich jak wspomniany Henri Poincare. Obrazy Cézanne’a nie odzwierciedlają, lecz zapowiadają zmianę.

Dokonała się ona wcześniej niż można było się tego spodziewać. Już w 1907 roku Pablo Picasso – wyraźnie zainspirowany Cézannem maluje „Panny z Awinionu”. Pierwszy w historii sztuki tak silnie zdeformowany i brutalny w formie obraz.

Pablo Picasso, Panny z Avinionu, 1906 r.

Niedługo później rodzi się kubizm. Obrazy zaczynają być tworzone bez jednego punktu perspektywicznego, sprowadzając się do najprostszych płaszczyzn, a z czasem również i one ustępują miejsca zupełnie bezkształtnym plamom. Tak oto sztuka doszła do abstrakcji. Nie na skutek czyjegoś kaprysu, lecz niezwykle głębokich przemian w nauce, które pokazały, że świat jest znacznie bardziej złożony, niż pozwalają nam to odczuć nasze zmysły.

Książki i artykuły dla dociekliwych

  • Carol Amstrong, Cézanne’s Gravity, 2019 r.
  • Arthur I Miller, Three wise men, two worlds, and one idea, w: Independent – link
  • Arthur I Miller, Henri Poincaré: the unlikely link between Einstein and Picasso, w: The Guardian – link
  • Osobom, które chciałyby w przystępny sposób zapoznać się z historią dziewiętnastowiecznej i dwudziestowiecznej matematyki polecam powieść graficzną Logicomix – W poszukiwaniu prawdy
  • Znalazłam też świetny wykład – link

Muzyka wykorzystana w podcaście pochodzi z dwóch banków muzyki: Epidemic Sound oraz Free Music Archive.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

Historyczka sztuki, copywriterka i storytellerka. Od lat zaprzyjaźniona z klawiaturą. Mikrofon dopiero oswaja, ale czuje, że i ta znajomość ma przyszłość.

Dołącz do dyskusji

Subscribe

Odcinek 8