8. Peter Paul Rubens, Historia Marii Medycejskiej, sala 801

Słuchaj

W porównaniu do Wielkiej Galerii na drugim piętrze Luwru panuje niebywała cisza. Ale gdyby obrazy z cyklu Marii Medycejskiej potrafiły mówić, tak jak te w Hogwarcie, uszy rozbolałyby Cię od ich wrzasków. Każde z tych płócien ma jedno, zasadnicze zadanie – pod niebiosa wychwalać Marię Medycejską i jej rządy. Królowa zamówiła ten cykl u jednego z największych malarzy ówczesnej Europy czyli, Petera Paula Rubensa. To trochę tak jakby dziś mało popularny polityk wynajął do podreperowania swojego wizerunku najlepszą agencję PR na świecie. Wtedy o dobre imię i pozycję na dworze dbano jednak zupełnie inaczej. Jeśli ciekawi Cię to jak, oraz czy Marii Medycejskiej udało się osiągnąć swój cel zostań ze mną jeszcze przez chwilę.

Gdzie dokładnie prezentowany jest “Historia Marii Medycejskiej” autorstwa Petera Paula Rubensa?

Cykl Marii Medycejskiej znajduje się na drugim piętrze muzeum. Aby się tam dostać, musimy się przemieścić do skrzydła Richelieu. W tym celu musimy cofnąć się do schodów Daru (tych z Nike), a potem kierować się w stronę apartamentów Napoleona III. Po drodze napotkamy schody ruchome, po których wjeżdżamy na drugie piętro.

Gdy będziesz już na drugim piętrze idź prosto, a następnie skręć w prawo. Tym sposobem dotrzesz do sali, gdzie prezentowane są obrazy Rubensa.

Obrazy z cyklu Marii Medycejskiej w Luwrze / źródło: Wikimedia Commons

“Gruba Bankierzyca”, czyli kilka słów o nielubianej królowej

Jak już wiesz, Maria Medycejska była królową. Żyła dość długo, ale niezbyt szczęśliwie. Jej mąż, czyli król Francji Henryk IV oczekiwał od niej jedynie urodzenia następcy tronu. Poza tym niespecjalnie interesował się małżonką i nie dopuszczał jej do spraw politycznych. Po dziesięciu latach małżeństwa Henryk IV niespodziewanie jednak zmarł, zostawiając Marię samą z piątką nieletnich dzieci, w tym dwójką synów:  dziewięcioletnim Ludwikiem i dwuletnim Gastonem. Ani Ludwik, ani Gaston nie byli jeszcze w stanie rządzić samodzielnie, więc to Maria stała się wówczas faktyczną władczynią Francji.

Nie był to dla niej łatwy czas, bo otaczali ją praktycznie sami wrogowie. Francuska arystokracja jej nie cierpiała, bo była włoszką i ultra konserwatywną katoliczką, podczas gdy we Francji wciąż było wielu protestantów. Gdy doszła do władzy, niechęć wobec niej stała się jeszcze większa.

Peter Paul Rubens, portret Marii Medycejskiej, źródło: Wikimedia Commons

Maria nie zamierzała jednak zmieniać objętego kursu, ani dzielić się władzą. Gdy Ludwik skończył czternaście lat, czyli według ówczesnego prawa stał się pełnoletni, przekazała mu koronę jedynie w teorii i sama dalej pociągała za sznurki. Zachłanność szybko obróciła się przeciwko niej. Z czasem pod naporem szlachty odwrócił się od niej nawet jej własny syn. Gdy Ludwik skończył 16 lat uwięził matkę w zamku w Blois i sam objął rządy.

W Blois Maria nie siedziała jednak z założonymi rękoma. Cały czas knuła nowe spiski, ale zapobiegł im ktoś kogo nazwisko na pewno kojarzysz. Był to Armand Richelieu – w tym momencie jeszcze prałat, nie kardynał. To za jego sprawą Maria i Ludwik się pogodzili i królowej pozwolono wrócić do Rady Królewskiej. Po tym co zaszło jej reputacja była jednak jeszcze gorsza. To właśnie wtedy Richelieu doradził jej, aby skontaktowała się z Rubensem i zleciła mu namalowanie cyklu monumentalnych obrazów o niej samej.

Peter Paul Rubens był wtedy najpopularniejszym malarzem w północnej Europie. Malował też niebywale szybko, ale nie dzięki nadludzkim zdolnościom, tylko licznym pomocnikom. Atelier Rubensa można śmiało porównać do fabryki obrazów. Mistrz jedynie wykańczał prace: malował twarze, dłonie i sygnował obraz. Resztę robili jego uczniowie. Maria nie mogła więc lepiej wybrać, bo zależało jej nie tylko na jakości, ale i na czasie. Chciała, aby obrazy jak najszybciej zobaczyli nieprzychylni jej francuscy arystokraci.

Co więc zrobił Rubens, aby poprawić wizerunek Marii?

Cykl obrazów, będący efektem współpracy Marii Medycejskiej i Rubensa składa się z 21 płócien, z których każde przedstawia inny etap życia królowej. Zaczynamy więc od narodzin Marii i kończymy na scenach dotyczących jej pojednania z synem. Nie są to obrazy realistyczne. Maria nie pobierała przecież nauk u samej Ateny, a właśnie tak została zaprezentowana na trzecim obrazie z cyklu, czyli “Edukacji księżniczki”. Jeśli bliżej mu się przyjrzysz, zobaczysz, że Maria została tam przedstawiona w towarzystwie Ateny, Apolla, Hermesa i trzech Gracji. Każdy z bogów przekazuje jej jakąś cnotę lub umiejętności: Trzy Gracje – piękno i wdzięk, Apollo – zamiłowanie do sztuk, a Atena – mądrość. Do tego Hermes wręcza księżniczce kaduceusz, czyli symbol spokojnych rządów.

Peter Paul Rubens, Edukacja księżniczki, obraz z cyklu “Historia Marii Medycejskiej”, źródło: Wikimedia Commons

To nic innego jak ładnie podana propaganda. Akurat ten obraz nie mija się aż tak mocno z prawdą, bo Maria jak przystało na księżniczkę prawdopodobnie była dobrze wykształcona. W innych płótnach Rubens mocno naciąga jednak fakty. Aby się o tym przekonać spójrz na szesnasty obraz z cyklu, czyli „Pełnoletność Ludwika XIII”.

Peter Paul Rubens, Pełnoletność Ludwika XIII, obraz z cyklu “Historia Marii Medycejskiej”, źródło: Wikimedia Commons

Jak już wiesz Maria nie przekazała synowi władzy dobrowolnie. Był jedynie marionetką w jej rękach. Tymczasem na obrazie widzimy, jak Maria w bardzo dosłowny sposób przekazuje Ludwikowi stery nad Francją. Oboje znajdują się na statku, który płynie przez wzburzone morze. Okręt porusza się dzięki czterem wioślarkom, uosabiającym Moc, Religię, Sprawiedliwość i Zgodę. Wiemy to dzięki tarczom znajdującym się na burcie statku – przedstawione na nich symbole sugerują, kim jest każda z postaci.

Oprócz nich na statku są jeszcze dwie kobiety. Postać z pochodnią to Francja, a kobieta chwytająca za żagiel to najprawdopodobniej Roztropność. Rubens sugeruje więc, że Ludwik dorósł do sprawowania władzy, bo odznacza się wszystkimi przedstawionymi tu cnotami, ale nie jest to prawda. Młodemu królewiczowi daleko było do idealnego władcy. Maria nie przykładała wielkiej wagi do jego edukacji, bo była zbyt pochłonięta dworskimi intrygami. W efekcie Ludwik wyrósł na kapryśnego, leniwego nastolatka. Był bardzo podatny na wpływy innych, przez co praktycznie nigdy nie rządził samodzielnie. Gdy tylko wyzwolił się spod wpływu matki, wpadł pod skrzydła liczących się francuskich dostojników. 

Czy wysiłek włożony w cykl przyniósł oczekiwany skutek?

Każdy z tych obrazów można by analizować w podobny sposób. Moglibyśmy jeszcze długo odszyfrowywać alegorie i zestawiać przedstawione sceny z rzeczywistymi wydarzeniami. Domyślam się jednak, że bardziej interesuje Cię to, czy wysiłek włożony w cykl przyniósł oczekiwany skutek.  

Gotowy cykl ozdobił ściany Pałacu Luksemburskiego – pałacu zbudowanego na zlecenie Marii Medycejskiej. Dziś budynek jest siedzibą senatu a ogrody jednym z ulubionych miejsc odpoczynku Paryżan / źródło: Wikimedia Commons

To, co Rubens zrobił dla Marii Medycejskiej było czymś zupełnie nowym. Żaden władca nie poważył się wcześniej na równie monumentalny, alegoryczny cykl. Do tego było to bardzo ambitne zadanie, bo Francuzi naprawdę jej nie cierpieli. Rubens musiał więc włożyć wiele trudu w to, aby zmienić twarz meduzy w twarz bogini. Na trwałe zapisał się tym sposobem w historii sztuki, ale niespecjalnie pomógł Marii Medycejskiej.  

Podstawowy błąd Marii polegał na tym, że skierowała swoje wysiłki nie w tym kierunku, co trzeba. Obawiała się nieprzychylnej jej arystokracji, tymczasem władzy pozbawił ją Armand Richelieu, który pomagał jej w pracy nad cyklem. Kardynał sprytnie przekierował jej uwagę na projekt, który nie miał sensu, bo wszyscy i tak doskonale pamiętali, jak wyglądały rządy Marii Medycejskiej, i jak daleko było im do wizji przedstawionej na obrazach Rubensa.

11 listopada 1630 roku Maria została więc zupełnie pozbawiona władzy i wpływów. Stało się to w jej własnej rezydencji, w otoczeniu obrazów, które miały utrzymać ją blisko tronu. Maria wiedziała już wtedy, że Richelieu knuje przeciwko niej. Kazała więc za wszelką cenę nie wpuszczać go do Pałacu Luksemburskiego, podczas, gdy będzie rozmawiać z synem. Ale kardynałowi i tak udało się dostać do środka. Doszło do ostrej wymiany zdań, podczas której Maria kazała wybierać Ludwikowi między nią a Richelieu. Król nie powiedział nic, ale niedługo później internował matkę do Compiegnie, skąd nigdy nie wróciła już do Paryża.

Maurice Leloir, Kłótnia Marii Medycejskiej i kardynała Richelieu, 1910, źródło: Wikimedia Commons

Dzień ten zapisał  się w historii Francji jako Dzień Zawiedzionych. Nie tylko Maria straciła wtedy władzę i wpływy. Mnóstwo jej zwolenników także musiało uciekać z Francji. Za wszystkim stał „Czerwony Sfinks”, jak trafnie określił Richelieu Aleksander Dumas. Nie tak podły i zawistny, jak opisał go autor trzech muszkieterów, ale na wskroś zręczny i przebiegły, o czym właśnie miałeś okazję się przekonać.

“Historia Marii Medycejskiej” w Luwrze, widok współczesny / zdjęcie zrobiłam podczas mojej ostatniej wizyty w Luwrze, dziewczyna w białej marynarce to moja siostra 🙂

Książki i artykuły dla dociekliwych:

Muzyka wykorzystana w podcaście pochodzi z dwóch banków muzyki: Epidemic Sound oraz Free Music Archive.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

Historyczka sztuki, copywriterka i storytellerka. Od lat zaprzyjaźniona z klawiaturą. Mikrofon dopiero oswaja, ale czuje, że i ta znajomość ma przyszłość.

Dołącz do dyskusji

Subscribe

Odcinek 8