4. Leonardo da Vinci, Mona Lisa, sala 711. Opis obrazu, ciekawostki, kulisy sławy

Słuchaj

Oto i ona – Mona Lisa. Wyobraź sobie, że ta Pani, co godzinę przyjmuje średnio 500 osób! Mało komu dane jest jednak zobaczyć ją z naprawdę bliska, bo niewielki portret zawsze otacza tłum. Wszystkie oczy i smartfony skierowane są w stronę Mona Lisy, choć po drugiej stronie znajduje się słusznych rozmiarów płótno, czyli Wesele w Kanie Paolo Veronese – obraz równie wysokiej klasy, co Mona Lisa.

Czemu więc to ona jest tak adorowana? Co sprawiło, że ten obraz jest tak sławny. Przecież w Luwrze są jeszcze cztery inne wielkie dzieła Leonarda. Tymczasem Mona Lisa to zaledwie niewielki portret włoskiej mieszczki. Na imię było jej Lisa Gherardini, po mężu Giocondo. Leonardo namalował ją niedługo po tym, jak urodziła pierworodnego syna. Pracy nad obrazem nie towarzyszyła jednak żadna niesamowita historia. Czemu więc to właśnie Lisa uśmiecha się do nas ze wszystkich kubków i magnesów z Luwru?

Gdzie dokładnie prezentowana jest Mona Lisa?

Do Mona Lisy nie sposób nie trafić – wystarczy podążać za tłumem. Obraz znajduje się w osobnej sali tuż obok Wielkiej Galerii.

Dlaczego Mona Lisa jest sławna?

Dzieła sztuki stają się sławne na skutek różnych czynników, a na sławę Mona Lisy złożył się nie jeden, a kilka z nich. Oto 3 najważniejsze:

1. Sława i geniusz artysty

Pierwszy to sława i geniusz artysty, którym w tym wypadku oczywiście jest Leonardo da Vinci. Mona Lisa jest sławna, bo namalował ją wielki artysta, który znacząco pchnął europejskie malarstwo do przodu. Musisz wiedzieć. że Leonardo był znany i podziwiany już przez mu współczesnych. Jego sława sięgała daleko poza Italię, o czym świadczy chociażby to, że ostatnie lata życia spędził on na dworze króla Francji.

Jedna z Legend głosi, że Leonardo da Vinci miał umrzeć w ramionach króla Francji Franciszka I. Nie trudno też natknąć się na informacje, że przybył do Francji ze swoimi ukochanymi obrazami w tym Mona Lisą. Tak naprawdę Franciszek odkupił jednak ten obraz od jego spadkobierców / Jean Auguste Dominique Ingres, Śmierć Leonarda da Vinci, źródło: Wikimedia Commons

Ten fakt cały czas nie rozwiązuje jednak naszej zagadki. Leonardo nie jest przecież twórcą jednego obrazu. Z jakiegoś powodu tłumy ciągną jednak do Luwru, a nie do Muzeum Czartoryskich, by zobaczyć Damę z Gronostajem. W tym miejscu pojawia się czynnik numer dwa, czyli działalność XIX-wiecznych krytyków sztuki.

2. Działalność XIX-wiecznych krytyków sztuki

Dama z Gronostajem bardzo długo była częścią prywatnej kolekcji i dopiero pod koniec XIX stulecia została udostępniona krakowskiej publiczności. W tym czasie Mona Lisa od kilku dekad wisiała na publicznej ekspozycji w Luwrze i była doskonale znana publiczności i krytykom. Obraz szczególnie wiele zawdzięcza Walterowi Paterowi – brytyjskiemu krytykowi, który zaczął wysuwać portret Lisy de Giocondo przed inne dzieła Leonarda.

Karykatura przedstawiająca Waltera Patera, źródło: Wikimedia Commons

Nieco wcześniej inny krytyk – tym razem francuz – zwrócił też uwagę na słynny uśmiech Mona Lisy i zaczął doszukiwać się w portrecie florenckiej mieszczki jakiegoś głębszego sensu. Potem posypały się kolejne analizy i interpretacje, których większość na romantyczną modłę utożsamiała Mona Lisę z kobietą fatalną. W modelce przestano widzieć żonę kupca, a zaczęto doszukiwać się kurtyzany, kochanki albo nawet kochanka Leonarda.

Wszystkie te teorie i tak nie zdołały uczynić Mona Lisy najsłynniejszym obrazem świata. Jeszcze do 1911 r. za największe arcydzieło sztuki europejskiej była uznawana Madonna Sykstyńska Rafaela eksponowana obecnie w Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie.

Potem wydarzył się jednak czynnik numer trzy, czyli słynna kradzież Mona Lisy.

3. Kradzież Mona Lisy

Plan był prosty, złodziej przyszedł do muzeum w niedzielę w normalnych godzinach jego otwarcia, następnie schował się w nieużywanym schowku i spędził tam całą noc. Nazajutrz muzeum było zamknięte dla zwiedzających, bo w poniedziałki w muzeach zwyczajowo wykonuje się prace porządkowe. O poranku złodziej wyszedł więc z kryjówki, ubrał biały fartuch, jaki nosili pracownicy muzeum i udał się do salonu Carré, gdzie wisiała wówczas Mona Lisa. Tam zdjął obraz ze ściany i zabrał na zaplecze, gdzie wyjął Monę z ramy. Potem schował obraz pod płaszczem i wyszedł. Tak po prostu.

Kradzież Mona Lisy – ilustracja z jednej z francuskich gazet / źródło: Wikimedia Commons

Co ciekawe, zguby nie zauważono od razu. Pracownicy najwyraźniej byli zbyt zajęci swoimi rutynowymi obowiązkami. Jego brak zauważył dopiero malarz Louis Beroud. Beroud miał zamiar namalować obraz, przedstawiający  Mona Lisę inne arcydzieła prezentowane w Salon Carré w Luwrze. Tuż po kradzieży przybył więc do muzeum, aby wykonać wstępny szkic. Problem w tym, że miejsce gdzie wisiała Mona Lisa było puste.

Oczywiście Beroud zgłosił to strażnikom, ale Ci powiedzieli mu, że obraz został chwilowo zdjęty z wystawy, bo czeka go sesja zdjęciowa. Beroud wrócił więc za kilka godzin, ale w miejscu obrazu wciąż były jedynie puste haki. Wtedy stało się jasne, że nikt nie robi mu fotografii. Luwr został zamknięty na tydzień. Przeszukano każdy kąt muzeum, licząc na to, że obraz jest gdzieś w Luwrze. Ale nigdzie go nie było. Mona Lisa uciekła z Luwru, i to z pewnością nie sama. Ktoś zdjął ze ściany i wyniósł z muzeum. Ale kto to był? I dokąd ją zabrał?

Luwr po kradzieży Mona Lisy / źródło: Wikimedia Commons

O wydarzeniu dowiedziała się oczywiście prasa. Pod koniec sierpnia 1911 roku na okładkach większości francuskich pism pojawiła się albo reprodukcja Mona Lisy albo zdjęcie pustej ściany gdzie wcześniej wisiał obraz.

Francuzi i cała Europa byli w szoku, bo podobne wydarzenie nie miało dotąd miejsca. Dziennikarze nie ustawali w spekulacjach, a publiczność przychodziła do muzeum tylko po to, aby zobaczyć haki, na których wisiała rama z Mona Lisą.

Paryż 1911 r. Uliczny śpiewak, sprzedający ulotki z satyryczną piosenką na temat kradzieży Mona Lisy / źródło: CNN

Niepewność trwała aż dwa lata. Po tym czasie obraz szczęśliwie odnalazł się we Włoszech. Okazało się, że złodziejem był były pracownik Luwru Vincenzo Peruggia. Gdy został złapany tłumaczył, że motywem kradzieży był powrót Mona Lisy do ojczyzny, czyli do Florencji. I były to z jego strony bardzo cwane posunięcie, bo dzięki temu dla Włochów stał się bohaterem narodowym.

Tak naprawdę kradzież była jednak podyktowana znacznie prostszymi pobudkami. Peruggio po prostu chciał się wzbogacić na tej kradzieży. W końcu wpadł w momencie gdy chciał sprzedać obraz. Wtedy zdecydowanie nie wykazał się sprytem. Tylko niedoświadczony, zupełnie pozbawiony wyobraźni złodziej zgodziłby się na to, aby przy transakcji sprzedaży obrazu, o którym od dwóch lat mówiła cała Europa był dyrektor Galerii Uffizi we Florencji. A Perrugio na to przystał. Co więcej zgodził się na to, aby obraz został zabrany z jego hotelowego pokoju do Uffizi w celu dokładniejszego zbadania przez specjalistów. Jak nietrudno się domyślić nie doczekał się ani zwrotu obrazu, ani pieniędzy. Na drugi dzień była u niego policja z nakazem aresztowania. 

Peruggio przechowywał obraz w walizce z podwójnym dnem / źródło: CNN

W międzyczasie dyrektor Uffizi powiadomił Luwr o tym, że ich zguba wreszcie się znalazła. Mona Lisa odbyła wtedy krótką wycieczkę po największych włoskich miastach, po czym w blasku chwały wróciła do Francji. Nie została na stałe we Włoszech, ale dzięki kradzieży stała się najsłynniejszą Włoszką w dziejach. Przez dwa lata była na ustach całej Europy. W prasie notorycznie pojawiały się reprodukcje obrazu. A pamiętajmy, że mówimy o czasach, kiedy dostęp do reprodukcji dzieł sztuki nie był tak prosty jak dzisiaj. Obraz można było zobaczyć jedynie na żywo, w muzeum albo w jakimś książkowym albumie. Po kradzieży praktycznie wszyscy, zarówno lepiej jak i gorzej wykształceni wiedzieli jednak jak wygląda Mona Lisa, bo nie sposób było nie usłyszeć o tej aferze.

Ikona popkultury

Wtedy Mona Liza przestała być jedynie obrazem – stała się tym czym jest dzisiaj popkulturowym fenomenem, bohaterką memów, niezliczonych przeróbek – z wąsatą Mona Lisą Duchampa na czele.

Wąsata Mona Lisa Duchampa ukazała się w 1919 r. w magazynie “Le Rire”. Przyczyną kontrowersji były nie tyle wąsy, co dopisek autora. LHOOQ to skrót od francuskiego wyrażenia “Elle a chaud au cul“, co znaczy “Ona ma gorący tyłek” / źródło: Wikimedia Commons

Potem Mona Lisa bywała obiektem jeszcze kilku prób kradzieży i ataków. Ktoś usiłował zniszczyć ją żyletką, ktoś inny rzucił w nią kamieniem. Stąd pancerna szyba, stąd dziesiątki zabezpieczeń, stąd tłum turystów, którzy cykają setki zdjęć, aby udowodnić, że widzieli najsłynniejszy obraz świata. Najsłynniejszy obraz świata, nie Mona Lisę, bo umówmy się – nikt nie przychodzi tu, aby podziwiać XVI-wieczny portret i mistrzowską technikę Leonarda. Temu doświadczeniu bliżej jest do spotkania z celebrytką.

Luwr, sala 711, widok współczesny / Źródło: Jumpstory

Książki i artykuły dla dociekliwych:

Muzyka wykorzystana w podcaście pochodzi z dwóch banków muzyki: Epidemic Sound oraz Free Music Archive.

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

Historyczka sztuki, copywriterka i storytellerka. Od lat zaprzyjaźniona z klawiaturą. Mikrofon dopiero oswaja, ale czuje, że i ta znajomość ma przyszłość.

Dołącz do dyskusji

Subscribe

Odcinek 4