2. Neues Museum, popiersie Nefertiti, 1345 p.n.e.

Słuchaj

Spotkanie z Nefertiti odbywa się dosłownie twarzą w twarz. Popiersie eksponowane jest w szklanej gablocie na wysokości oczu widza. Nie oddzielają jej nas od niej żadne barierki, więc można naprawdę dobrze się jej przyjrzeć. Przeszkodą mogą być jedynie plecy innych turystów. Jest ich wielu, bo wielka jest też sława Nefertiti. Obok złotej maski Tutenchamona jest to chyba drugie najlepiej znane dzieło sztuki starożytnego Egiptu. O ile o Tutenchamonie większość z nas potrafi jednak coś powiedzieć, chociażby to że zmarł młodo i nie rządził zbyt długo, tak Nefertiti jest sławna głównie ze swojej urody. Trudno zaprzeczyć temu, że jest piękna. Już sam sposób, w jaki zostało zaprezentowane jej popiersie, świadczy jednak o tym, że mamy do czynienia z kimś więcej niż urodziwą kobietą. Nefertiti stoi sama w niemałej  zwieńczonej kopułą sali. Zbliżając się do niej, można poczuć się niczym na audiencji w pałacu. Co stałoby się, gdyby zamiast posągu stała przed nami żywa Nefertiti. Zostalibyśmy ciepło przyjęci czy powinniśmy raczej drżeć ze strachu? Sprawdźmy, jaka osoba kryje się za tym ikonicznym wizerunkiem.

***

Popiersie na ekspozycji w Neues Museum w Berlinie, źródło: archiwum autorki

Imię Nefertiti nie byłoby aż tak sławne, gdyby nie rzeźba, którą mamy przed oczami. To właśnie ten wizerunek pobudza wyobraźnię tysięcy ludzi i kreuje w naszych głowach obraz piękności o ponadczasowej, nieprzemijającej urodzie.

Popiersie jest doskonale zachowane. Jedynie uszy postaci delikatnie się wyszczerbiły. Reszta twarzy jest nienaruszona. Postaci brakuje co prawda jednego oka, ale Nefertiti nie jest przez to ani trochę mniej urodziwa. Wystarczy, że w drugim błyszczy czarna, kamienna źrenica otoczona mglistą warstwą wosku. Wraz z kolorową polichromią sprawia ona, że rzeźba wygląda niezwykle realistycznie. Niewiele mamy tego rodzaju zabytków. Większość prehistorycznych polichromii złuszczyła się lub wyblakła w słońcu. Ta jest niezwykle intensywna, dzięki czemu Nefertiti wydaje nam się bliższa niż białe, greckie posągi o pustych oczach.

Nadzwyczajny naturalizm popiersia Nefertiti budzi wręcz podejrzliwość niektórych badaczy. Pojawiły się nawet teorie, że może być to podróbka. Nie wizerunek egipskiej królowej sprzed 3 tysięcy lat, tylko podobizna dwudziestowiecznej kobiety w egipskim makijażu i kostiumie. Popiersie faktycznie wyróżnia się na tle statycznych, surowych egipskich posągów, ale z zupełnie innego powodu. Sztuka czasów Nefertiti po prostu była inna, nieco bardziej realistyczna, skoncentrowana na faraonie i jego najbliższej rodzinie. Przypadek sprawił, że wypracowany w tym czasie kanon piękna okazał podobny do tego obowiązującego w latach 20. XX wieku. Gdy Nefertiti po raz pierwszy pokazano publiczności w Berlinie w 1924 roku, porównywano ją do gwiazd międzywojennego kina. Mocno podkreślone oczy, wyregulowane brwi, czerwone usta – przecież to wyznaczniki stylu Grety Garbo.

Popiersie Nefetiti, źródło: Wikimedia

***

Jak w ogóle doszło do tego, że Nefertiti zamieszkała na stałe w Berlinie? To dość skomplikowane… Wszystko zaczęło się w grudniu 1912 roku. W Egipcie stacjonowało wówczas mnóstwo archeologów z różnych krajów, w tym niemiecka ekspedycja kierowana przez Ludwiga Borchardta. To właśnie do niego szczególnie uśmiechnął się los. W pewnym momencie spod piasku zaczęły wyłaniać się nie tyle pojedyncze artefakty co całe ich grupy. Borchardt znalazł pozostałości po prehistorycznej pracowni rzeźbiarskiej. Prawdziwy skarb, doskonały materiał badawczy dla specjalistów studiujących techniki, jakimi posługiwali się egipscy artyści. Dzięki odkryciu Borchardta mogli oni krok po kroku przeanalizować, jak wyglądał proces twórczy prehistorycznych rzemieślników. Pracownia Totmesa – bo tak nazywał się rzeźbiarz, na którego warsztat natknął się Borchardt – okazała się jednak jeszcze bardziej wyjątkowa niż przewidywano. 6 grudnia badacze natknęli się na niemal kompletne kobiece popiersie w niebieskiej koronie. Niewiele egipskich królowych nosiło takie nakrycie głowy – pięknością wyrzeźbioną w wapieniu musiała być Nefertiti.

Borchardt nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Po raz pierwszy w swojej karierze odnalazł tak cenny zabytek, do tego powiązany bezpośrednio z jedną z dynastii starożytnego Egiptu.  Miał świadomość tego, że jeśli uda mu się przewieźć rzeźbę do Berlina, stanie się ona perłą berlińskich muzeów. Był również przekonany, że znalezisko wprawi w zachwyt jego mocodawcę Jamesa Simona – fundatora całej ekspedycji.

Rzecz w tym, że to, czy władze pozwolą mu zabrać Nefertiti do Europy, wcale nie było przesądzone. W czasach Borchardta zabytków nie wywożono już z Egiptu rabunkowo, tak jak miało to miejsce podczas wypraw napoleońskich. Wszystkie ekipy archeologiczne miały obowiązek zostawić co najmniej połowę znalezisk nad Nilem. Borchardt nie zamierzał  zostawić sprawy losowi. Celowo opracował dokumentację wykopalisk w taki sposób, aby popiersie Nefertiti sprawiało wrażenie podrzędnego zabytku. Opisał je jako podobiznę anonimowej egipskiej księżniczki i zlustrował niezbyt korzystnym zdjęciem. Dzięki temu urzędnicy zgodzili się na wywóz rzeźby, nie mając świadomości, jak wielki skarb wymyka im się spod palcy. Tym sposobem Nefertiti trafiła do Berlina. W teorii całkowicie legalnie, jednak w praktyce był to nieco szemrany proceder. W innym wypadku Egipcjanie nie mieliby podstaw do domagania się zwrotu popiersia, a robią to nieprzerwanie od lat 30. XX. Umowa jest jednak umową i nic nie wskazuje na to, aby Nefertiti szykowała się do powrotu w rodzinne strony. Mieszka przecież w Berlinie od ponad stu lat i zdaje się, że na dobre wsiąknęła w tutejsze towarzystwo. Niech opowie nam więc coś o sobie. Wiemy co ją przywiodło do Berlina, ale jeszcze bardziej intrygujące wydaje się jej życie w pełnych przepychu pałacach nad Nilem. Jak wspominasz ten czas Nefertiti? 

***

Nasza bohaterka nie pali się do odpowiedzi. Mówi półsłówkami, a gdy już zaczyna się rozkręcać różne wątki z jej historii wydają się niespójne. Zadania nie ułatwia fakt, że mamy tendencję do nakładania na jej opowieści współczesnych perspektyw. Tymczasem Nefertiti żyła w zupełnie innym świecie. Trudno żeby nie zmienił się przez ponad 3 tysiące lat, bo właśnie tyle dzieli nas od jej narodzin.

Mimo to, pewne fakty wydają się niepodważalne. Nefertiti była żoną faraona Echnatona. Nie nazywa siebie królową, ponieważ w języku starożytnych egipcjan nie istniało takie słowo. Woli określać się mianem najwyższej małżonki. Natychmiast dodaje jednak, że była kimś więcej niż żoną. Była to zasługa faraona Echnatona. Odrzucił on panteon egipskich bogów i wprowadził w ich miejsce monoteistyczną religię opartą na kulcie dysku słonecznego, boga słońca Atona. Rodzina faraona była w tym układzie wysłannikami Atona na Ziemi. Echnaton uosabiał pierwiastek męski, natomiast Nefertiti – żeński. Przysługiwały jej w związku z tym szczególne przywileje. Była najwyższą kapłanką o pozycji porównywalnej do samego Echnatona. Dowodem na to są jej dość licznie zachowane wizerunki. Nie tylko berlińskie popiersie, ale także inne rzeźby, reliefy i plakiety. Na większości z nich nosi dokładnie takie same stroje i insygnia, co jej mąż. Zdarza się nawet, że wykonuje przynależne wyłącznie mężczyznom czynności. Powozi rydwanem albo samodzielnie uderza niewolników maczugą.

Nefertiti i niewolnik, relief znaleziony w Amarnie, źródło: Wikimedia

Niektórzy badacze, widząc te wizerunki przecierali oczy ze zdumienia. Podejrzewali wręcz, że nie przedstawiają one Nefertiti tylko androgenicznego mężczyznę współrządzącego z Echnatonem, być może jego kochanka. Uczeni chcieli widzieć w tej relacji związek podobny do tego, jaki istniał między cesarzem rzymskim Hadrianem i Antinousem, ale wygląda na to, że był to mylny trop. Smukła postać obok Echnatona to nie jego kochanek ani hermafrodyta, tylko kobieta – Nefertiti we własnej osobie.

Nefertiti śmieje się, słysząc te teorie. Mówi, że obecnie zupełnie inaczej pojmujemy męskość i kobiecość. W jej czasach zarówno kobiety, jak i mężczyźni nosili makijaż. Wszyscy bez wyjątku golili też głowy, bo tak po prostu było im wygodniej w upalnym, afrykańskim klimacie. Nie oznacza to jednak, że całkowicie ignorowali kwestię fryzur. Nosili przeróżne nakrycia głowy oraz peruki z naturalnych włosów. Ponownie robiły to zarówno kobiety jak i mężczyczyźni.

Mimo tych ewidentnych różnic kobieta pozostawała podległa wobec meżczyzny. Jej status był tym wyższy, im więcej łączyło ją z panującą rodziną. Z perspektywy kobiety kazirodcze małżeństwa były więc czymś więcej niż korzyścią polityczną. Córka faraona wydana za brata była jednocześnie potomkinią, siostrą, żoną, a z czasem również matką królów. Znacząco podnosiło to jej pozycję na dworze.

Nefertiti wymyka się nieco tym układom. Wszystko dzięki religijnej rewolcie Echnatona, który uczynił ją najwyższą kapłanką oraz ulubienicą jedynego boga Atona. Mimo to oczekiwano od niej, że da faraonowi dziedzica. Zachodziła więc w ciążę za ciążą, ale rodziła wyłącznie córki. Gdy na świat przychodziła szósta, nadzieje na narodziny chłopca wyparowały do zera. Dziedzic się jednak pojawił, ale nie było to zasługą Nefertiti. Wiele wskazuje na to, że urodziła go Echnatowi jego własna siostra. Chłopcu dano imię Tutanchaton. Gdy nieco podrósł zmienił je jednak na Tutanchamon. Tak, chodzi tu o tego samego Tutanchamona, którego nienaruszony grobowiec odkryto w 1920 roku. Tutanchamon odrzucił rewolucję religijną ojca i nakazał powrót do dawnych wierzeń. Zanim jednak do tego doszło, Egiptem krótko władał jeszcze jeden faraon. Jego imię to Neferneferuaton – obecnie naukowcy są niemal zgodni co do tego, że Neferneferuaton była kobietą. Czy mogła być to nasza bohaterka?

Nefertiti w towarzystwie Echnatona i trzech córek, źródło: Wikimedia

Nefertiti niechętnie opowiada o ostatnich latach swojego życia. Materiały źródłowe również są mierną pomocą. Podczas gdy z jednych dokumentów wynika, że Nefertiti zmarła jeszcze przed Echnatonem na skutek zarazy, inne mówią, że przeżyła go o kilka lat. Wówczas mogłaby władać Egiptem do czasu, gdy władzy nie przejął jej pasierb.

Bez względu na to, kim była kobieta–faraon z XVIII dynastii pewne jest, że jej rządy były krótkie. Nie trwały dłużej niż dwa–trzy lata. Tajemnicza postać sprawująca tę funkcję nie doczekała się również należytego pochówku. Mógł on też zostać sprofanowany. Skąd ta teoria? Wystarczy przyjrzeć się bliżej skarbom z grobowca Tutanchamona. Znaczną ich część stanowią artefakty stworzone dla kobiety. Nawet słynna złota maska nosi znamiona licznych przeróbek. Stąd teza, że pierwotnie miała przykrywać kobiecą, a nie męską twarz. Nie doszło jednak do tego z powodu kilku trudnych do przewidzenia wydarzeń. Najpierw władzę przejął Tutanchamon – czy to na skutek naturalnej śmierci poprzedniczki, czy to na skutek spisku. Następnie po zaledwie 7 latach rządów niespodziewanie zmarł również młody faraon. Jego pochówek organizowano w ogromnym pośpiechu i to pewnie dlatego do grobowca trafiło tak wiele skarbów, które oryginalnie były przeznaczone dla kogoś innego. Co stało się z mumią kobiety–faraona? Do dziś jej nie znaleziono, podobnie jak ciała  Nefertiti. Wygląda na to, że  komuś bardzo zależało na tym, aby wymazać z historii czas jej panowania i były to bardzo skuteczne działania, bo do dziś nie mamy pewności, kim była tajemnicza władczyni.

***

Imię Nefertiti nie zostało jednak zapomniane. Nasza bohaterka sama o to zadbała. Popiersie eksponowane w Neues Museum w Berlinie powstało w ostatnich latach jej życia. Być może właśnie wtedy, gdy samodzielnie władała Egiptem jako Neferneferuaton. Posąg nie miał wychwalać jej urody. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że było to narzędzie władzy. Wzór dla rzeźbiarzy z pracowni Totmesa, którzy wykuwali jej podobizny na masową skalę. Właśnie tak tłumaczy się brak oka w oczodole. Nie jest wykluczone, że nigdy go tam nie było, aby młodzi adepci rzeźbiarstwa mogli zobaczyć, jak wykonać tę część postumentu.

Bez względu na to, jaka była więc rola Nefertiti, lepiej było mieć ją po swojej stronie. Nawet jeśli sama nie była faraonem, była równa faraonom.

Książki i artykuły, z których korzystałam:

Muzyka wykorzystana w podcaście pochodzi z banku Epidemic Sounds.

Odcinek zrealizowany pod patronatem Niemieckiej Centrali Turystyki.

Historyczka sztuki, copywriterka i storytellerka. Od lat zaprzyjaźniona z klawiaturą. Mikrofon dopiero oswaja, ale czuje, że i ta znajomość ma przyszłość.

Dołącz do dyskusji

Odcinek 2